Krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego usunięty! Trafił do kaplicy

Dodano:
fot. Paweł Pustelnik
Krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego został usunięty ok. godz. 8 rano w czwartek. Dariusz Wernicki ze Społecznej Inicjatywy Obrońców Krzyża powiedział, że krzyż zdemontowało kilka osób. Jak poinformował szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski, krzyż umieszczono w kaplicy w Pałacu, a docelowo ma on trafić do kościoła św. Anny.
Nie ma w tej chwili daty przeniesienia krzyża z kaplicy w Pałacu Prezydenckim do kościoła św. Anny - powiedział w czwartek szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski. Dodał, że nastąpi to, gdy strona kościelna będzie gotowa na przyjęcie krzyża.

Michałowski powiedział również, że w czwartek był obecny podczas przeniesienia krzyża spod pałacu do kaplicy. Jak wyjaśnił towarzyszyło mu kilka osób, a krzyż był wniesiony do pałacu głównym wejściem i został ustawiony po lewej stronie ołtarza. Zaznaczył, że nie brali w tym udziału przedstawiciele duchowieństwa. Dodał, że prezydent Bronisław Komorowski wiedział o przeniesieniu krzyża.

- Nie było specjalnego powodu, żeby to było akurat dzisiaj. Zdecydowaliśmy się to zrobić, bo w pewnym sensie można powiedzieć, że poczuliśmy, że jesteśmy już z tym problemem zupełnie sami - stwierdził Michałowski. W jego ocenie każdy termin byłby "tak samo zły lub tak samo dobry".

Pytany o to, czy krzyż zostanie zabrany na pielgrzymkę na miejsce katastrofy pod Smoleńskiem, powiedział, że uzależnione jest to od rodzin ofiar, a nie od Kancelarii. - Z naszego punktu widzenia, docelowym miejscem krzyża jest kościół św. Anny i jestem przekonany, że krzyż tam trafi - powiedział Michałowski. Zaznaczył również, że chyba każdy chce upamiętnienia ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu, ale to wymaga zgody.

Dodał, że decyzja o przeniesieniu krzyża była "niezależną decyzją" prezydenckiej kancelarii, a o terminie w środę późnym wieczorem zostali poinformowani: premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Trwanie dotychczasowego stanu rzeczy godziło w autorytet państwa i Kościoła i raniło uczucia religijne wielu Polaków. Krzyż stał się zakładnikiem gry politycznej i sporów światopoglądowych pomimo apeli biskupów o przeniesienie go w godne miejsce - oświadczył Michałowski.

Poinformował też, że zdjęcia m.in. Lecha i Marii Kaczyńskich, które zabrano razem z krzyżem, zostały wystawione w Sali Rycerskiej, sąsiadującej z prezydencką kaplicą i "przez jakiś czas na pewno tam będą"

Schetyna: to musiało się w końcu stać

Grzegorz Schetyna przypuszcza, że przeniesienie krzyża to realizacja lipcowego porozumienia między Diecezją Warszawską a Kancelarią Prezydenta. - To dobrze. Mam nadzieję że to kończy tę sprawę i kończy ten problem - powiedział Schetyna. - To się musiało wreszcie zdarzyć. Mam jedynie nadzieję, że nie zdarzyło się w nocy, tylko przed chwilą - dodał.

Szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski powiedział jednak, że marszałek Schetyna był wcześniej poinformowany o planach przeniesienia krzyża.

"Będziemy się modlić, aż powstanie tam pomnik"

Dariusz Wernicki ze Społecznej Inicjatywy Obrońców Krzyża powiedział, że członkowie inicjatywy będą zbierać się przed Pałacem Prezydenckim i modlić do czasu, aż powstanie tam pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej.

- Szokuje nas, że nikt nie rozmawiał ze społeczeństwem; to co się dzieje jest nie tak, jak powinno być. W kraju demokratycznym władza powinna rozmawiać i powinien zostać podpisany dokument, że będzie tutaj pomnik - powiedział Wernicki.

Małgorzata Wasserman: jestem zszokowana

- Ten krzyż został usunięty w taki sposób, w jaki została postawiona ta tablica. Jestem w takim dużym szoku, że aż trudno mi pozbierać myśli - powiedziała w TVN24 Małgorzata Wasserman. - To, co się teraz stało, uważam za bardzo haniebne, bo w taki sposób się nie zabiera krzyża i nie prowadzi się w ten sposób dialogu i dyskusji. Pod osłoną nocy, z zaskoczenia, bez uzgodnienia wspólnego stanowiska. Od dłuższego czasu mamy do czynienia z taką sytuacją, gdzie jesteśmy stawiani przed faktami dokonanymi - dodała.

Barierki zostają

Policyjne barierki przed Pałacem Prezydenckim na razie zostaną - powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński. Jak wyjaśnił, ma to związek z emocjami, jakie budzi sprawa krzyża i incydentami, do których już wcześniej dochodziło przed pałacem.

- Ustawowym obowiązkiem policji jest dbanie o bezpieczeństwo. Mamy informacje, że 19 września planowana jest demonstracja, której uczestnicy mają zebrać się także przed Pałacem Prezydenckim - dlatego barierki na razie pozostaną, tym bardziej, że w tym miejscu dochodziło już wcześniej do incydentów - powiedział rzecznik.

Policjanci, po przeniesieniu krzyża do kaplicy w Pałacu Prezydenckim, usunęli natomiast barierki stojące po drugiej stronie ulicy, przed Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. - W tej chwili przed pałacem jest bardzo spokojnie - dodał Karczyński.

Tymczasem strażnicy miejscy poprosili stojących tam przeciwników przeniesienia krzyża o zabranie i posprzątanie swoich rzeczy. Część z nich dostosowała się do prośby strażników, zapowiadają jednak, że nadal pozostaną przed pałacem.

Od 15 kwietnia...

Krzyż pod Pałacem Prezydenckim został ustawiony w czasie żałoby po ofiarach katastrofy smoleńskiej - 15 kwietnia. Ustawili go harcerze i harcerki, z różnych związków ruchu skautowego, skupieni w ruchu "Inicjatywa Polsce i bliźnim", a przychodzący pod pałac Polacy składali pod nimi kwiaty i zapalali znicze. 10 lipca - wówczas prezydent-elekt Bronisław Komorowski zapowiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", że krzyż zostanie przeniesiony w inne miejsce. Kancelaria Prezydenta doszła do porozumienia z harcerzami i Kościołem, że miejscem tym będzie kościół św. Anny. Krzyż miał być początkowo przeniesiony trzeciego sierpnia ale uroczystość zablokowali zgromadzeni pod nim przeciwnicy jego przeniesienia.

pap, TVN24, ps

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...